To miała być spokojna droga do domu. Nasz czytelnik jechał z niemieckiego Alhlbecku, zgodnie z przepisami – 50 km/h. Nagle dwa samochody na polskich numerach rejestracyjnych, jadące z trzema młodymi pasażerami, z impetem wyprzedzają jego auto, łamiąc przy tym ograniczenie prędkości.
– Widać było, że się śpieszą, że wracają z pracy z Niemiec. Ale to nie powód, by jeździć jak na torze wyścigowym – relacjonuje czytelnik.
Problem jednak nie kończy się na granicy. Jak zauważa, podobną brawurę można zauważyć na ul. Wojska Polskiego, gdzie niektórzy kierowcy wciąż traktują drogę jak prywatny pas startowy.
Przepisy drogowe obowiązują po obu stronach granicy – i powinny być przestrzegane także wtedy, gdy przekroczymy tablicę z napisem „Polska”.
Warto przypomnieć, że nadmierna prędkość to wciąż jedna z głównych przyczyn wypadków drogowych. Dlatego – niezależnie od tego, jak bardzo się spieszymy – warto zdjąć nogę z gazu.
















To moja skoda na zdjęciu pacanie i mam pod maską skromne 160 koni (to nie jest dużo jak na dzisiejsze czasy). To wystarczy żeby nie jeździć jak emeryt i gdybym tylko chciał to śmignął bym obok ciebie tak szybko że zamiast wyciągnąć telefon to narobił byś w galoty melepeto. Bez pozdrowień pisowcu
Na tej trasie nie jest tylko problem polskich kierowców. Niemcy, którzy u nas jeżdżą przez miasto 25 km/h u siebie nagminnie przekraczają prędkość.
A Niemieckie ślepce kiedy włączą światła po wjeździe do Polski i zaczną jeździc przepisowo?
Gość • Niedziela [01.06.2025, 11:57:28] • [IP: 84.40.216.**] na odcinkowym ograniczeniu prędkości, zgodnie z polskim KD, jest tolerancja 10 km/h. Mnie też drażnią kierowcy jadący w tunelu 45 na godzinę!
Nooo! i to właśnie jest Polska kultura jazdy.