Był czwartek, 5 marca, kilka minut po godzinie 18. Jeden z mieszkańców zauważył mężczyznę leżącego w trawie w pobliżu budynków przy ulicy Matejki w Świnoujściu. Zaniepokojony mieszkaniec zatrzymał przejeżdżający radiowóz i wskazał miejsce.
Okazało się że mężczyzna znajdował się w bardzo silnym stanie upojenia alkoholowego. Nie był w stanie samodzielnie wstać ani zrobić kilku kroków w stronę domu. Możliwe że był po wypłacie.
Na miejsce do pomocy wezwano drugi radiowóz. Z daleka wyglądało to tak, jakby trwała poważna akcja.
Podali mężczyźnie ręce, pomogli mu wstać i podtrzymując go ruszyli razem w stronę jednego z pobliskich budynków. To było około 200 metrów drogi. Niewiele, a jednak dla niego tego wieczoru była to najtrudniejsza droga do domu.
Została tylko zwyczajna ludzka historia, taka, która nie trafia do policyjnych statystyk, ale czasem znaczy więcej niż niejedna interwencja.




















Tych, którzy się upijają lub narkotyzują należy odsyłać do Rosji.
Pij więcej
No tak się sympatycznie składa, że ludzie przechodzili obojętnie obok leżącego na zimnie człowieka z komentarzami, że" pewnie pijany". Człowiek był tak zamroczony, że nie miał siły wstać, ja ze znajomą nie miałyśmy siły go podnieść więc pana położyłyśmy na boku i ZADZWONIŁAM NA 112, gdzie kazano mi czekać na przyjazd służb. Czekałam więc ponad 20 min. W tym czasie, poza jedną młodą kobietą, nie zatrzymał się nikt i nie zainteresował się czy nie trzeba pomóc. Centrum miasta, masa ludzi dookoła. Jako społeczeństwo jesteśmy w d*pie