Jak relacjonuje, budynek mimo swojego stanu technicznego pozostaje łatwo dostępny, a brak zabezpieczeń sprawia, że wchodzą tam dzieci.
„Jestem mieszkanką przy ulicy Wyspiańskiego. Na terenie opuszczonego koszarowca dzień w dzień wchodzą tam dzieci. Wczoraj to już przeszło wszelkie granice - dzieci były na dachu, zrzucały dachówki, chodziły po dachu. Są to dzieci, które mają może 12 lat. Policja, która wczoraj przyjechała po mojej interwencji, niestety bezskutecznie, gdyż dzieci uciekły. Czy dopiero ktoś coś zrobi, jak dojdzie do tragedii?” - pisze mieszkanka.


