iswinoujscie.pl • Niedziela [07.06.2026, 09:49:49] • Świnoujście

Komentowanie jako lokalny sport ekstremalny. Czytelnik proponuje nagrodę „Złotego Komentatora”

Komentowanie jako lokalny sport ekstremalny. Czytelnik proponuje nagrodę „Złotego Komentatora”

fot. AI

Czy pod każdym artykułem można znaleźć powód do narzekania? Jeden z naszych Czytelników w satyrycznym liście do redakcji opisuje zjawisko, które zna chyba każdy użytkownik lokalnych portali: komentarze pisane szybciej niż czyta się tekst, dopowiadanie faktów i zamienianie każdej informacji w powód do kłótni.

Nie jest to tekst przeciwko krytyce. Przeciwnie - rzeczowa, merytoryczna dyskusja jest potrzebna i często pomaga nagłośnić realne problemy mieszkańców. Autor listu zwraca jednak uwagę na coś innego: komentowanie bez czytania ze zrozumieniem, obrażanie ludzi, dopisywanie własnych teorii i przenoszenie każdej sprawy - nawet zagubionego kota - na wielką debatę o wszystkim. Poniżej publikujemy list Czytelnika.

List do redakcji: Komentowanie jako lokalny sport ekstremalny

Nagroda „Złotego Komentatora”

Szanowna Redakcjo,
piszę do Państwa jako wieloletni czytelnik lokalnego portalu i jednocześnie obserwator zjawiska, którego od lat nie potrafią wyjaśnić ani socjologowie, ani psychologowie, ani prawdopodobnie nawet fizycy kwantowi.

Mam na myśli sekcję komentarzy.

Naukowcy od lat próbują wyjaśnić pochodzenie wszechświata, ciemnej materii oraz sens istnienia. Tymczasem największa zagadka naszej miejscowości pozostaje nierozwiązana: skąd niektórzy mieszkańcy biorą tyle energii do narzekania pod każdym artykułem?

Przyznam szczerze, że jestem pełen podziwu dla tej determinacji.

Nie ma znaczenia, czego dotyczy publikacja.

- Nowy plac zabaw? Źle, bo kiedyś były lepsze huśtawki.
- Remont drogi? Źle, bo remontują.
- Brak remontu drogi? Jeszcze gorzej, bo nie remontują.
- Festyn miejski? Marnowanie pieniędzy.
- Brak festynu? W tym mieście nic się nie dzieje.
- Posadzono drzewa? Liście będą spadać.
- Wycięto drzewa? Katastrofa ekologiczna.
- Dzień Dziecka? Za głośno.
- Senioralia? Za cicho.
- Powstała Rada Seniorów? „Po co to komu?”
- „Lepiej niech się zajmą czymś pożytecznym.”
- „A ile to kosztuje?”
- Powstała Rada Gospodarcza? „Kto ich wybrał?”
- „Znów sami eksperci.”
- „A zwykły mieszkaniec to się nie liczy?”
- Konsultacje społeczne? „Nikt nas nie słucha.”
- Brak konsultacji społecznych? „Nikt nas nie pyta o zdanie.”

Odnoszę wrażenie, że część komentujących codziennie rano sprawdza pogodę wyłącznie po to, żeby wiedzieć, na co dziś będzie można ponarzekać.

- Słońce? Za gorąco.
- Deszcz? Za mokro.
- Wiatr? Nie da się żyć.
- Śnieg? Kto to będzie odśnieżał?
- Brak śniegu? Kiedyś były zimy.

Mam również teorię, że niektórzy mieszkańcy nie czytają artykułów po to, żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Oni czytają je wyłącznie po to, żeby sprawdzić, na co dziś będą źli.

Żeby jednak była jasność: nie chodzi o to, że mieszkańcy nie mają prawa krytykować. Mają. I bardzo dobrze, bo merytoryczne uwagi często pomagają zauważyć realne problemy - dziurę w drodze, niebezpieczne przejście, źle wykonaną inwestycję, brudny znak czy sprawę, którą ktoś powinien się zająć.

Różnica polega na tym, że krytyka powinna dotyczyć tematu, o którym jest artykuł, i opierać się na tym, co naprawdę zostało napisane. Jeśli w tekście nie ma informacji, czy rowerzystka jechała rowerem, czy prowadziła go przez przejście, to znaczy, że autor tego nie wie albo nie ma jeszcze potwierdzonych danych. Wtedy trudno od razu wydawać wyrok i pisać, kto był winny. Można zwrócić uwagę na problem, można napisać o niebezpiecznych zachowaniach na drogach, ale czym innym jest rzeczowa uwaga, a czym innym obrażanie ludzi, dopowiadanie sobie faktów i budowanie całej teorii na podstawie jednego zdania.

Tak samo czym innym jest krytyka decyzji urzędu, inwestycji czy organizacji ruchu, a czym innym komentarze o czyimś wyglądzie, wieku, wadze, pracy, rodzinie albo życiu prywatnym. To już nie jest debata. To zwykłe dokuczanie.

Najbardziej fascynuje mnie szybkość działania.

Artykuł pojawia się o godzinie 10:00.
- O 10:01 pojawia się komentarz: „A kto za to zapłaci?”
- O 10:02: „Są ważniejsze sprawy.”
- O 10:03: „Za moich czasów było lepiej.”
- O 10:04: „Redakcja usuwa niewygodne komentarze.”
- O 10:05: „Nikt mnie o zdanie nie pytał.”

W tym czasie większość mieszkańców nie zdążyła jeszcze przeczytać całego tytułu.

Zastanawiam się czasem, czy gdyby nasze miasto wygrało milion euro w loterii albo odkryto pod nim złoże złota, komentarze nie wyglądałyby następująco:

- „A dlaczego tylko milion?”
- „Pewnie ustawione.”
- „Dla swoich.”
- „Kiedyś złoto było lepsze.”
- „Mnie nikt nie zapytał o zdanie.”

Największy talent ujawnia się jednak pod artykułami, które z natury rzeczy nie powinny nikogo denerwować.

Przykładowo: zagubił się kot.

Normalny człowiek myśli: „Szkoda zwierzaka, oby się znalazł”.

Tymczasem w komentarzach po kilku minutach można przeczytać analizę dotyczącą podatków, stanu dróg, polityki lokalnej, polityki krajowej oraz nieuchronnego upadku cywilizacji zachodniej.

- To już nie jest hobby.
- To dyscyplina olimpijska.

Dlatego chciałbym zaproponować ustanowienie dorocznej nagrody „Złotego Komentatora”.

Wyróżnienie otrzymywałaby osoba, która przez cały rok najskuteczniej udowadniała, że każdą dobrą wiadomość można zamienić w powód do frustracji.

- Nowa inwestycja? Problem.
- Nowe miejsca pracy? Problem.
- Sukces lokalnego sportowca? Problem.
- Brak problemu? To dopiero problem.
- Jestem przekonany, że konkurencja byłaby ogromna.

Na zakończenie chciałbym uspokoić wszystkich, którzy poczuli się dotknięci tym listem.

Jeżeli właśnie przygotowują Państwo komentarz w stylu:

- „Nie mają o czym pisać.”
- „Za nasze pieniądze.”
- „Kiedyś portale były lepsze.”
- „Boli was prawda.”
- to proszę się nie martwić.

Z wyrazami szacunku,
Zmęczony Czytelnik

Źródło: https://www.iswinoujscie.pl/artykuly/88358/