Dramatyczny pożar kamienicy przy Grunwaldzkiej. Ewakuowano rodziny z dziećmi, zawaliła się część dachu
fot. Sławomir Ryfczyński
Noc z wtorku na środę około godziny 1.30 służby zostały wezwane do pożaru poddasza budynku znajdującego się w rejonie ulic Grunwaldzkiej i Rybaków, nad sklepem Netto. Ogień szybko rozprzestrzenił się pod dachem, a z kamienicy ewakuowano mieszkańców, w tym rodziny z małymi dziećmi.
Pożar wybuchł w nocy z wtorku na środę w kamienicy przy ulicy Grunwaldzkiej, w pobliżu styku z ulicą Rybaków. To budynek, który wielu mieszkańców kojarzy z lokalizacją nad sklepem Netto.
Po godzinie 1:00 na miejsce zaczęły przyjeżdżać pierwsze zastępy straży pożarnej. Strażacy natychmiast rozpoczęli ewakuację mieszkańców. Dobijali się do kolejnych mieszkań, wyprowadzając ludzi z zagrożonego budynku oraz z pobliskich klatek. Z kamienicy wychodziły całe rodziny z dziećmi. Część mieszkańców opuszczała budynek z walizkami i najpotrzebniejszymi rzeczami. Dzieci trzymały w rękach swoje ulubione maskotki.
fot. Sławomir Ryfczyński
Ogień pojawił się na poddaszu i szybko zaczął rozprzestrzeniać się pod konstrukcją dachu. Płomienie przesuwały się na kolejne części budynku, a sytuacja robiła się coraz bardziej niebezpieczna. W pewnym momencie ogień strawił elementy konstrukcyjne dachu. Od strony ulicy Rybaków część dachu runęła, a fragmenty poszycia i konstrukcji spadły na chodnik.
fot. Sławomir Ryfczyński
Akcja gaśnicza była bardzo trudna. Strażacy pracowali zarówno od strony ulicy, jak i od wewnętrznego dziedzińca. Do gaszenia wykorzystano drabiny mechaniczne i zwykłe. Na miejsce zadysponowano wiele zastępów, w tym strażaków Państwowej Straży Pożarnej, Wojskowej Straży Pożarnej oraz jednostki z okolicznych miejscowości, między innymi z Międzyzdrojów i Kołczewa. Działania zabezpieczała również jednostka OSP Przytór.
Sytuację dodatkowo utrudniała ciasna zabudowa oraz samochody zaparkowane na dziedzińcu. Wozy strażackie miały ograniczone możliwości manewrowania, a wokół budynku rozłożono wiele linii gaśniczych. Ze względu na ryzyko zawalenia kolejnych fragmentów dachu ratownicy prowadzili działania z dużą ostrożnością.