W praktyce oznacza to jedno: kierowca samochodu elektrycznego nie ma się gdzie podłączyć.
W okolicy nie ma drugiej publicznej ładowarki. Owszem, urządzenie znajduje się przy hotelu Radisson, ale jest ono przeznaczone wyłącznie dla pojazdów obsługiwanych przez hotel. Dla mieszkańców i turystów realnie dostępna jest tylko ta jedna stacja przy Uzdrowiskowej.
To nie jest zwykły parking
Stanowisko przy ładowarce nie jest miejscem postojowym „na chwilę”. Zgodnie z przepisami mogą z niego korzystać wyłącznie pojazdy elektryczne i tylko na czas ładowania.
Tutaj ładowanie nie trwa pięć minut. W zależności od pojemności baterii i mocy ładowarki może to być:
5 godzin,
6 godzin,
7 godzin,
a nawet 8 godzin przy niemal rozładowanym akumulatorze.
Dla kierowcy auta elektrycznego to odpowiednik stacji paliw. To jego CPN. Jeśli stanowisko jest zablokowane, pojazd nie może „zatankować” energii i często nie może kontynuować jazdy.
Mandat? 100 zł i jeden punkt
Za zajęcie miejsca przy ładowarce grozi mandat - najczęściej 100 zł i 1 punkt karny za niestosowanie się do oznakowania. Policja może też zlecić odholowanie pojazdu, ale w praktyce najczęściej kończy się na mandacie.
I tu pojawia się problem.
100 zł to dziś koszt parkowania 24h w wielu nadmorskich strefach. W efekcie dla niektórych kierowców to po prostu „opłata za wygodę”. Policjanci przyjadą, wystawią mandat i odjadą, a stanowisko nadal bywa zablokowane przez długi czas.
Tymczasem dla właściciela auta elektrycznego sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Musi:
krążyć po okolicy,
szukać innej ładowarki nawet kilometr czy dwa dalej,
tracić czas i energię,
często rezygnować z planów - czy to wieczornego odpoczynku, czy załatwienia spraw.
W miastach takich jak Poznań czy Szczecin podobne sytuacje stają się coraz częstsze. Samochody spalinowe zajmują miejsca przeznaczone do ładowania, a kary zdaniem wielu kierowców elektryków są niewspółmierne do uciążliwości.
W przypadku Uzdrowiskowej problem jest szczególnie dotkliwy, bo mówimy o jedynym ogólnodostępnym punkcie w tej części miasta. Zablokowanie dwóch stanowisk oznacza całkowite odcięcie dostępu do ładowania.
Coraz częściej pojawia się pytanie, czy w takich przypadkach nie powinno być standardem natychmiastowe odholowanie pojazdu, aby umożliwić wjazd i podłączenie auta elektrycznego. Dla jego właściciela to nie kwestia wygody to kwestia możliwości dalszej jazdy.
















Czytelnik się uaktywnił czyżby był na jakimś leczeniu że takimi pierdolami zawraca to i owo.
Znak poziomy zajeb***y lodem, wina miasta, tyle w temacie
2 ładowarka EV ogólnie dostępna jest przy wjeździe do hotelu Radisson. Tak dla uściślenia :)
Właściciela problem. Niech sobie pilnuje.
Dokładnie. Brak oznakowania pionowego i wymalowaniem na miejscu parkingowym, że tu jest ładowanie. Masakra, jak redakcja szuka sensacji. Też bym tam zaparkował.
Po prostu więcej ładowarek. Jesteśmy 100 lat za Chińczykami!
Brak znaku pionowego że to parking dla pojazdów elektrycznych
Problemy trzeciego świata.
Na WP pokazali filmik z eksplozji ciężarówki-cysterny przewożącej skroplony gaz. Zaskakująco duże pole rażenia. 3 osoby zginęły.
Hehe...auto na bateryjki hehe
Oznakowanie pokryte lodem. Mogą im naskoczyć.
Trzeba zrobić coś tak stanowczego jak ustawienie kiedys wysoko zainstalowanych szlabanów-ograniczników kamperów. Tzn.żadnym szlabanem tu się tego nie zrobi, nuskkm czy wysokim ale inna wysokość pomoże - trzeba podnieść wysokość mandatów i umieścić tam dużą planszę informującą o tym.
Spadać z tymi ładowarkami na stację paliw. Nie dość że nie płacą za drogi podatku, nie płacą wyższej stawki za prąd jak jeżdżą na taxi elektrykiem, a inni przedsiębiorcy płacą, to jeszcze zajmują miejsca parkingowe.
Ta całkiem przypadkowo zainstalowana pod tym hotelikiem
Bardzo dobrze.
ciekawe że nie udało się napisać tak artykułu żeby wina była żmurkiewicza
przyjezdzasz na tydzien, stawiasz tam auto. wychodzi taniej niz parking platny, ryzyko mandatu bliskie 0
Postaw się, a zastaw się!