Czym właściwie jest kolęda i skąd się wzięła?
- Kolęda, formalnie nazywana wizytą duszpasterską, to zwyczaj sięgający wielu wieków. W Polsce na dobre zakorzenił się w XVII–XVIII wieku. Jej sens był prosty:
- modlitwa i błogosławieństwo domu,
- rozmowa z mieszkańcami,
- poznanie parafian i ich codziennych spraw.
To nie była „kontrola”, ale spotkanie - często jedyna okazja w roku, by ksiądz mógł spokojnie porozmawiać z rodziną poza kościołem.
Kiedy księża chodzą po kolędzie?
Najczęściej kolęda rozpoczyna się po świętach Bożego Narodzenia, czyli:
- od 27–28 grudnia,
- albo od 2–3 stycznia, po Nowym Roku.
W praktyce wygląda to różnie:
- w dużych miastach i parafiach kolęda często trwa od końca grudnia do lutego,
- w mniejszych miejscowościach bywa krótsza i kończy się szybciej.
Rok 2026 nie zapowiada żadnej rewolucji - księża w większości parafii będą chodzić według sprawdzonych schematów, choć coraz częściej z mniejszą liczbą odwiedzanych mieszkań.
Skąd wiedzieć, kiedy ksiądz przyjdzie?
I tu dochodzimy do dużej zmiany obyczajowej.
Kiedyś:
- ministranci pukali do drzwi i „zapowiadali kolędę”,
- informacje podawano ustnie, z domu do domu.
Dziś:
- ogłoszenia w kościele,
- kartki w gablotach parafialnych,
- strony internetowe parafii,
- profile parafii w mediach społecznościowych,
- coraz częściej - system zapisów (kartka, formularz online, lista w kościele).
To oznacza jedno: jeśli ktoś nie bywa w kościele, może zwyczajnie nie wiedzieć, kiedy jest kolęda. I to wcale nie jest rzadkie.
Czy trzeba się zapisywać?
Coraz częściej - tak.
W wielu parafiach obowiązuje zasada:
kolęda jest tylko u tych, którzy się zgłoszą.
Dlaczego?
- mniej osób przyjmuje,
- księża chcą uszanować prywatność,
- łatwiej zaplanować czas i trasę.
Brak zapisu nie jest żadnym „grzechem” ani demonstracją przeciwko Kościołowi. To po prostu informacja: „w tym roku nie zapraszamy”.
Jak przygotować się do wizyty?
Klasyczny zestaw wygląda tak:
- krzyż,
- świeca,
- woda święcona (choć księża często mają własną),
- stół lub ława, przy której można stanąć lub usiąść.
Ale prawda jest taka, że najważniejsza jest gotowość do rozmowy, a nie idealnie przygotowany stół.
Nie trzeba robić porządków „jak na święta”, nie trzeba też szykować poczęstunku.
Po co w ogóle przyjmować księdza?
Powody są bardzo różne:
- dla jednych to ważny gest religijny,
- dla innych - tradycja rodzinna,
- dla jeszcze innych - okazja do rozmowy, zadania pytania, podzielenia się wątpliwościami.
Są też osoby, które mówią wprost:
„Nie chodzę do kościoła regularnie, ale kolędę przyjmuję, bo to jedyny moment spokojnej rozmowy”.
I to też jest w porządku.
A jeśli ktoś nie chce lub nie może przyjąć?
To jedna z największych zmian ostatnich lat.
Coraz więcej osób nie przyjmuje kolędy i przyczyny są bardzo różne:
- brak praktyk religijnych,
- trudne doświadczenia życiowe,
- sytuacja rodzinna,
- zwyczajny brak potrzeby.
Księża się za to nie obrażają - przynajmniej w zdecydowanej większości parafii. Dla duchownych to również znak czasów, z którym muszą się mierzyć.
Ulubieni księża, dłuższe rozmowy i „kolędy z dawnych lat”
Wielu starszych mieszkańców wspomina czasy, gdy:
- ksiądz siadał przy stole,
- była herbata, czasem kolacja,
- rozmowy trwały dłużej niż kilka minut.
Dziś to rzadkość. Kolęda jest zwykle krótka, konkretna, dostosowana do tempa życia. Ale wciąż zdarzają się domy, gdzie relacje są bliższe, bardziej osobiste.
Ministranci ile się im daje?
Ministranci to cisi bohaterowie kolędy:
- czekają na klatkach schodowych,
- wchodzą na chwilę,
- idą dalej, często w zimnie.
Zwyczajowo daje się im symboliczny datek - drobne pieniądze, słodycze. Nie ma stawek ani oczekiwań. To gest wdzięczności, nie obowiązek.
Najtrudniejsze pytanie: ile daje się do koperty?
Nie ma jednej odpowiedzi. I nigdy jej nie było.
Najczęściej:
- od kilkudziesięciu do kilkuset złotych,
- czasem mniej, czasem więcej,
- czasem… wcale.
Księża nie mówią, ile „trzeba” dać.
Liczy się gest i intencja. Osoby skromniejsze nie muszą się wstydzić – kolęda nie jest rachunkiem do zapłacenia.
Czy trend się zmienia?
Tak. I to wyraźnie.
- mniej osób zaprasza,
- więcej zapisów zamiast chodzenia „w ciemno”,
- krótsze wizyty,
- więcej rozmowy, mniej formalności.
Kolęda przestaje być oczywistością, a staje się świadomym wyborem.
Kolęda 2026 - tradycja, która się zmienia
Kolęda wciąż ma sens, ale już nie dla wszystkich i nie w tej samej formie co kiedyś. I być może właśnie to jest jej przyszłość – mniej presji, więcej wyboru, więcej rozmowy.
Dla jednych pozostanie ważnym elementem wiary.
Dla innych - ciekawym spotkaniem.
Dla jeszcze innych - tematem do refleksji, a może… do odważnej pierwszej wizyty po latach.
Bo kolęda nie musi być obowiązkiem. Może być zaproszeniem.

















19:02 - nadinterpretowujesz. To, że ktoś nie chce przyjąć księdza może być spowodowane milionem innych rzeczy.
Kolęda nie jest usługą za opłatą to wizyta duszpasterska. Ofiara jest dobrowolna a nie obowiązkowa. W Świnoujściu też warto o tym pamiętać – wiara to relacja, nie cennik ☺️
Do wizyty księdza przygotowuję się sprawdzając czy na pewno zamknęłam zamek
.37 nie daje na tacę. On liczy wpływy z tacy
10:38 - kolęda to nie obowiązek z perspektywy wiernego, co innego proboszcza, polecam Katechizm KK.
poczytajcie trochę Koran/ Tam jest sporo o ksiendzach/ Sura 47
Do:37 Latasz do kościoła codziennie? Dajesz na tacę? No i git. Twoja sprawa, daj innym prawo do swojego zdania.
Mieć księdza w rodzinie=wstyd.
18:20 • [IP: 104.28.114.**] przeczytaj jeszcze raz to, co napisałem. Odmowa przyjęcia księdza jest może w dziewięćdziesięciu kilku % przypadkow symptomem INNEGO grzechu, czyli np.NIEWIARY W KOŚCIÓŁ - a jesli ktos twierdzi, ze jest katolikiem, a odrzuca Kosciól, to NIE jest katolikiem. Jeśli ktoś zyje w konkubinacie i przez to nie zaprasza księdza, to ta decyzja wynika ze stałej sytuacji trwania w grzechu - i tak dalej... Pozorów, które maja usprawiedliwiac nieprzyjecie księdza na Kolędzie kazdy trwający w grzechu znajdzie sporo
13:41 • [IP: 46.112.204.***] nie rozśmieszaj, demagogu, książki nie są danymi statystycznymi sądów i nie są naszym codziennym doswiadczeniem kontaktów z księzmi, zakonnicami, zakonnikami. Jedni znają Kosciól z tytułów, medialnych nagonek, czyli z" dziurek od klucza" z ktorych propagandysta podgląda Kosciół, inni znają go z codzienności, bo praktykują, jeżdżą na rekolekcje, pielgrzymują, formują sie we wspólnotach.
...że korzysta z dotacji budżetu, to na zasadach UE i wg reguł typowych na Zachodzie, gdzie już nie jest jak marzyli twoi czerwoni idole i przodkowie, że czlowiek wierzący jest obywatelem 2. kategorii. Skoro swietlica stowarzyszenia ateistów moze miec dotację czy uczelnia neomarksistów, to moze je miec tez świetlica muzułmanów czy katolików. Z normalności typowej dla panstw wolnych i demokratycznych tacy pełni katolikofobii fanatycy jak ten 88.218.254.**] usiluja zrobic aferę, zaraz wrzeszczą, ze Kosciól ZAGARNIA - oczywiscie, takie chore czerwone umysły uznają, że np.glosząca ideologię gender uczelnia UZYSKUJE DOTACJE, a Kościól prowadzący swoje uczelnie...ZAGARNIA, KRADNIE. W ich chorych skrętach mózgu zawsze chrzescijanie będa podludźmi. Dla hitlerowców Żydzi i Słowianie byli podludźmi, dla komunistów zawsze ludzie wierzący w Boga. Zaznaczam też: Kosciol ma niezastąpiona rolę w panstwie - pomaga tam, gdzie nie dotrze państwo operujące urzędnikami. Np.taki Caritas wspomaga ludzi 1 miliardem zł na rok.
88.104.28.114 GRABA !
17:54 - brednie fanatyka ateistycznego, znamy takich od czasów PRL, gdy wjechali, ściślej icb przodkowie obok ruskich patronow na tankach sowieckich. Nie ma w budżecie czegos takiego jak budzet na Kosciól. Skoro nie ma pensji dla księży, to nie ma tez takich funduszy. Emerytury zas i ubezpieczenie dla księży zostały jako jedyna forma czesciowego odszkodowania po ograbieniu Koscioła z np.terenów rolnych (niewielkich) slużących utrzymaniu sie duchowieństwa i zakonów. Przez wieki duchowni, zakonnicy mieli głownie takiecrolne sposoby utrzymania sie. W 1944-45 najechali nas komuniści, grabili wszystko, co bylo prywatna wlasnoscią. Po r.1989 powolano komisje majatkową Kk, tak panstwo uniknęlo procesów sądowych, bo przecież bylo paserem korzystającym z kradziobnego, z dawnych szkół Kk, drukarni, wydawnictw, z terenów rolnych i ogrodów. Oddano ok.połowę. Tym bardziej więc ma sens odszkodowanie dla ok.46 tys ludzi - zakonników-braci, zakonnic, księży diecezjalnych i zakonnych. Dodam: jesli ktos oskarża Kk ze korzysta
10:38 - kolęda to nie obowiązek z perspektywy wiernego, co innego proboszcza, polecam Katechizm KK.
37*****ty ksiadz czy fanatyk?? Skoncz te brednie o ubustwie i opiece kosciola... Miliardy rocznie kosztuje nas, podatników fanaberia utrzymywania kk. Kościół dysponuje ogromnym majatkiem a cale społeczeństwo sklada się na ich emeryturki i leczenie jakie maja za darmo z naszych skladek. Jedraszewski odsunięty za fanatyzm otrzymal 30 tys. Emerytury lokum w palacyku w centrum Krakowa i dozywotnie utrzymanie i służbę. Kto jest wierzacy placi składkę na swój kościół i niech przed swoimi wiernymi się rozliczaja a nie cale spoleczenstwo. Jedynym spisobem na ukrucenie kleru jest apostazja.
Do:39 Jednak społeczeństwo jest ogłupiałe dziś. Twój przykład wzorem - nawet czytać ze zrozumieniem nie potrafisz 😂
Do:204 Buahahaha
Drażliwa sprawa, wokół której narosło i narasta wiele nieporozumień. Nie chcesz, nie przyjmuj i nie pyskuj. Ale licz się z konsekwencjami. I pozwól chętnym, aby ugościli kapłana. Z drugiej strony, w jaki sposób duszpasterz ma poznać potrzeby swoich parafian? Chodząc sam szuka potrzebujących. Naprawdę delikatna sprawa i wymaga wielkiego taktu. Dzisiaj niestety wykorzystywana do walki ideologicznej. Czasem lepiej jest zamilknąć niż słowem wyrządzić krzywdę. Tutaj także.
Niech sobie księciu chodzi, komu to przeszkadza. Kto chce ten przyjmuje księdza, kto nie chce ten nie przyjmuje, jedno jest pewne, że służby chcą wiedzieć o wszystkich wszystko.
Nie wiem czy wiecie, ale Polska jest jednym z nielicznych krajów gdzie praktykowana jest kolęda.
Ludzie nie przyjmują bo nie mają pieniędzy. No i razi ich bogactwo księży, niestety.
Zaraz ateiści zaczną ujadać 3...2...1...
Czemu i komu potrzebna jest taka kolęda?? tylko temu człowiekowi który zbierze koperty Zamiast uwierzyć prawdziwemu Bogu i zaprosić Go do serca ludzie wolą wierzą zabobony...
Gość • Piątek [02.01.2026, 10:38:02] • [IP: 37.30.37.**] Ponownie zalecam ci lekturę książki" Plebania". Może nie będziesz wtedy pisał o promilach, ale - zgodnie z prawdą - o procentach, czy dziesiątkach procent. A kolęda to nie sakrament, ani religijny obowiązek. To tylko realizacja potrzeby, którą nie każdy, nawet głęboko wierzący, odczuwa.
a ile się teraz daje w kopertę na kolędzie? Tak żebym wiedziałą ile dać