Takie sceny można było zobaczyć m.in. na ulicy Piłsudskiego - jednej z głównych tras prowadzących w kierunku dzielnicy nadmorskiej i plaży. To właśnie tam osoby spacerujące w stronę morza schodzili z chodników i poruszali się jezdnią, bo te po obu stronach ulicy były skute lodem.
Sytuację zarejestrował mieszkaniec, który zwrócił uwagę, że chodniki w tym rejonie stały się w praktyce niebezpiecznym lodowiskiem. Na załączonym zdjęciu widać grupy pieszych idących jezdnią, podczas gdy przy krawężnikach zalega zlodowaciała warstwa śniegu i lodu.
Jak napisał w zgłoszeniu:
„Dzisiaj 06.02.2026 roku około godziny 16:00 na ulicy Piłsudskiego, głównej ulicy miasta w kierunku dzielnicy nadmorskiej, wszyscy piesi zmuszeni byli przemieszczać się po jezdni, gdyż chodniki po obu stronach są ‘niebezpiecznymi lodowiskami’ (zdjęcie w załączeniu), na których można łatwo się połamać.”
Mieszkaniec podkreślił, że podobne warunki utrzymywały się nie tylko w jednym punkcie miasta. Przy marznącym deszczu i ujemnych temperaturach problem oblodzonych chodników dotyczył wielu ulic, także tych często wybieranych na spacery zarówno przez mieszkańców, jak i turystów.
„Mamy środek zimy, a więc mieszkańcy i turyści długo jeszcze będą narażeni na niebezpieczeństwo, jeżeli nie zostaną pilnie wdrożone odpowiednie procedury i działania naprawcze” - dodał autor zgłoszenia.
Te obrazy sprzed kilku dni dobrze pokazują, jak szybko miasto potrafi zamienić się w lodowisko dla pieszych i dlaczego w takich warunkach wybór jezdni bywa jedynym rozsądnym wyjściem.















A ilu ludzi przewróciło się na oblodzonych chodnikach i nie zgłaszali tego u lekarza tylko cierpi w domach
Ale ile imprez było, bale, dyskoteki...
Przecież za to jest prokurator.
Jest okazja, by w obliczu wyższej konieczności, jaką jest ochrona zdrowia i życia mieszkańców, zgarnąć i zdjąć nadmiar piasku z wydm zasłaniający widok na morze ze spacerowej kładki pieszej, by nim posypać jezdnie i chodniki - ale trzeba chcieć! Tymczasem wszyscy się głupio tłumaczą, że w marketach nie ma piasku i soli.
To była jedyna alternatywa by dostać się do pracy w Uzdrowisku, kafejce, gastronomii czy hotelu, gdyż chodniki prowadzące w kierunku promenady już dawno nie spełniały warunków bezpieczeństwa pieszych! Oczywiście Straż Miejska nic nie mogła w tym temacie się wypowiedzieć (tereny miasta!) bo ich tam w ogóle nie było, gdyż bardzo zajęci byli zawracaniem dupy właścicielom domków jednorodzinnych w czasie kiedy ulice podległe miastu nawet tknięte przez Remondis nie zostały nawet szyflą piasku!
Tak jest w wielu miejscach, nawet do dzis chodzą, np. po drogach rowerowych - gdyby choc szli wg kodeksowej zasady LEWĄ stroną... Wczoraj widzialem, jak nie gdzies na zaɗupiu, ale blisko kosciola p.w.Kozala starsze panie dreptały po asfalcie, bo chodnik byl zalodzony, i to przy przystanku.