To propozycja dla tych, którzy chcą przeżyć noc w skupieniu, modlitwie i wysiłku fizycznym. Trasa EDK zaplanowana na piątek 20 marca startuje o godzinie 20.00. Wcześniej w Sanktuarium Chrystusa Króla odprawiona zostanie Msza Święta, po której uczestnicy wyruszą na trasę.
Początek i koniec wyznaczono przy Sanktuarium Chrystusa Króla w Świnoujściu. Cała pętla liczy 41 kilometrów i, jak podano w informacjach organizacyjnych, okrąża niemiecką część wyspy. Po drodze uczestnicy przejdą przez Granicę Państwa, Kamminke, Garz, Korswand, Bansin, Heringsdorf i Ahlbeck. Następnie trasa prowadzi z powrotem do Świnoujścia - przez Stawę Wiatrak, Szpital Miejski i ponownie do sanktuarium.
Organizatorzy przypominają, że trzeba mieć przy sobie dowód osobisty lub paszport, ponieważ większość trasy przebiega po stronie niemieckiej. To ważna informacja, bo bez dokumentu nocny marsz może się skończyć szybciej, niż się zacznie.
W opisie trasy podkreślono również, że o bezpieczeństwo każdy uczestnik musi zadbać samodzielnie. Zalecane jest dobre przygotowanie, odpowiednie oświetlenie, czołówka oraz elementy odblaskowe. Na drogach publicznych obowiązują zasady Kodeksu Drogowego. Organizatorzy wskazują też, że warto wybrać się z kimś lub przynajmniej umówić się z bliską osobą na kontakt telefoniczny.
To nie jest spacer po promenadzie ani szybki wieczorny wypad. 41 kilometrów nocą wymaga kondycji, rozsądku i przygotowania. Dla wielu uczestników właśnie na tym polega sens Ekstremalnej Drogi Krzyżowej - na wyjściu ze strefy komfortu i przeżyciu tej drogi w ciszy, wysiłku i refleksji.
Więcej informacji o wydarzeniu można znaleźć na stronie parafii Sanktuarium Chrystusa Króla w Świnoujściu.














A po co to łazić do Niemców, idźcie od razu na Ukrainie i wróćcie, zaściankowi ludzie i prości
A tańce będą...??
Z Bogiem !!
O ludzieńki! to ja, maniakalny rowerzysta tyle robię na rowerze w 2h do Wolgastu (to pierwszego miasto na lądzie stałym po opuszczeniu wyspy Uznam), ściślej to dystans ok.39, 5-40, 5 km. Ale ta trasa drogi krzyżowej łącząca Zalew z morzem jest naprawdę piękna, najpierw Kamminke - wysoka na 20-30 m skarpa, ulicówka z pieknym widokiem na Zalew, potem Garz ze starym kosciolem z XIII w., a więc zbudowanym zaledwie ok.100 lat po misjach św.Ottona, potem droga rowerowo-turystyczna przsz cudną morenę przylegającą do granic ze Ś-ciem, z uroczymi jeziorami, Krebsee, Wolgastsee, potem Korswandt, i las, i łąki, nisko położone tereny, a za chwilę znów morena, niższa niż ta sięgająca 55 m n.p.m. między Garz a Korswandtem, blisko dużego jeziora Gothen i... Bansin, plaża, morze, wzdłuż" trójmiasta" niemieckiego Bansin-Heringsdorf-Ahlbeck (w nim moim zdaniem można chyba lepiej odpocząć niż w Ś-ciu z pretensjami wielkomiejskimi typu moloch Radisson-Blu). No, ale tu nie chodzi o turystykę, bo o modlitwę, o wejscie w Misterium ✟.
Pieski pisowskie, katole wyznania polskiego juz szczekają z nienawiści pot.
I oczywiście każdy kanister z benzyną na plecach
wstyd na cały świat
A może pątnicy upamiętnia ofiary obozów pracy jakie były na wyspie związane z ośrodkiem rakietowym? Tak wiem że jest tu mnóstwo tych którzy mają gdzieś takie coś jak wiara i skutki są widoczne ale to u tak nic nie pomoże gdyż czas zrobi swoje i jak będzie nadchodził to da znać o sobie
" Obrońcy Granic" bedą blokować przejście graniczne !
Debile wyprane mózgi w persilu
po co to komu?
A to my już do Niemiec należymy?
Po co rzymskokatolicy ze swoim hokus-pokus wchodzą do protestanckich Niemiec?
I po co ?
Weźcie ze sobą relikwie Paetza, Gulbinowicza, Głodzia, Wesołowskiego, Wojtyły, Janiaka, DeGollado, i pomnik Jankowskiego który, stoi gdzieś na wysypisku , średniowieczne umysły.
"41 kilometrów nocą wymaga kondycji, rozsądku i przygotowania." Dla paru osób taka wyprawa może być bardzo ekstremalna.
Ech, ile to się trzeba nałazić, żeby spuścić z krzyża...
i dla kogo ten cyrk w Niemczech?
Mamy takie piękne trasy w kraju na naszej wyspie i musimy chodzić do niemiaszków? Tam jest inna religia. Może opłatę klimatyczną im pobiorą?