Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda wzorowo. Jest znak, jest czytelna informacja, są rozkłady jazdy. I to nie byle jakie - cały zestaw linii: 1, 3, 4, 5, 11, N, a nawet 10 i 12. Komunikacyjny raj w jednym miejscu.
Dopiero po chwili zaczyna się przygoda.
Bo o ile górne tablice można odczytać bez problemu, to te najniżej zamontowane wymagają już nieco większego zaangażowania. I to dosłownie. Rozkład jazdy linii „10” i „12” znalazł się na wysokości, która zmusza do przyjęcia pozycji… niemal modlitewnej. Odczytanie go na stojąco graniczy z cudem. Trzeba się schylić. Albo uklęknąć.
I tu zaczyna się prawdziwy urok tego miejsca.
Można żartować, że to przystanek nie tylko „na żądanie”, ale i „na kolana”. Dla jednych szybka gimnastyka, dla innych próba elastyczności, a dla jeszcze innych - moment zadumy nad komunikacją miejską.
Niektórzy z uśmiechem zauważają, że może to rozwiązanie dla najbardziej zdeterminowanych pasażerów. Albo - jak żartują mieszkańcy - dla tych, którzy naprawdę chcą zdążyć na „dziesiątkę” czy „dwunastkę”.



















Przyjdź, uklęknij poproś.
przecież to najlepsza firma w mieście same achy i ochy
Oprócz tego, że trzeba uklęknąć to najlepiej rzucić się pod koła na jezdnię żeby zasygnalizować chęć wejścia na pokład autobusu - można sobie machać... a i tak się niektórzy nie zatrzymują. Najpierw uklęknąć do rozkładu a potem na klęczkach wejść na jezdnię i błagać żeby się zatrzymał
Dobre z tym klękaniem hahaha
To sa ludzie ktorzy postawili na warszowie na parkingu ktory sie sypie przystanek autobusowy w momencie gdy przy dworcu kolejowym jest super duper dworzen autobusowy za 40 mln zlotych. Oni tam juz dawno stracili kontakt z baza, pociag im odjechal itd. Teraz postawili przystanek autobusowy zaraz przed wjazdem do tunelu, na JEDYNEJ drodze wjazdowej do miasta przy skrzyzowaniu ktore sie bardzo czesto korkuje.
Problem z tymi przystankami jest taki, że nie ma zatoczek dla autobusów. A nie nisko położony rozkład.
wreszcie ktoś pomyślał o dzieciach
A co to za naklejka na znaku drogowym? To" specjaliści" z KA nie wiedzą, że nie można nic naklejać na znaki drogowe?
Szefostwo komunikacji wyjątkowe. Nie dziwi więc dziwaczny, niedostosowany domatorze mieszkańców rozkład jazdy, skoro nawet problem z jego umieszczeniem jest